Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Informacja pobrana z chcejezusa – Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Użyte tutaj greckie słowo <penthountes> dosłownie znaczy „płaczący”, „opłakujący kogoś”, a w najnowszym przekładzie Pisma Świętego (wyd. św. Pawła) przetłumaczono ten werset: Szczęśliwi, którzy cierpią udrękę. Kolejne błogosławieństwo, które wydaje się nielogiczne. Dlaczego Jezus nie mówi: szczęśliwi ci, którzy są radośni? Przecież właśnie radość kojarzy się nam ze szczęściem, a nie płacz i cierpienie. Nie znaczy to oczywiście, że chrześcijanin powinien chodzić smutny, szukać powodów do marudzenia i narzekania. Radość jest wszak owocem Ducha Świętego. To On jest nazwany Pocieszycielem i Obrońcą. Ale mówiliśmy już, że błogosławieństwa są portretem Jezusa. Spójrzmy więc na Niego. Ewangelie mówią nam o tym, że Jezus płakał w dwóch momentach: płakał nad Jerozolimą (Łk 19, 41nn) i przy grobie Łazarza (J 11, 35).

  1. Smutek, który jest skutkiem grzechów własnych lub cudzych

Uczucie smutku nie było znane człowiekowi aż do chwili jego upadku. Adam i Ewa nie mieli powodu do smutku, byli przez Boga niesamowicie obdarowani, byli też bardzo blisko Niego. Smutek obudził się w nich po grzechu, po doświadczeniu odwrócenia się od Boga, zerwania relacji z Nim. To właśnie grzech jest największym nieszczęściem człowieka. Tak często widzimy nieszczęście w tym, że kogoś dotknęła choroba, klęska, utrata pracy, zdrada przyjaciela. A nie widzimy, że prawdziwym nieszczęściem jest to, gdy znajdujemy się daleko od Boga, gdy nie żyjemy w stanie łaski, ale w stanie grzechu

Jezus płakał nad Jerozolimą, bo nie rozpoznała czasu swojego nawiedzenia. On robił wszystko co mógł: nauczał, czynił znaki, by pokazać jak bardzo Bóg kocha człowieka, a mieszkańcy Jerozolimy wciąż mieli zatwardziałe serca, nie rozpoznali Go. Zamknęli swe serca na Boga, na Jego łaskę i miłość. W Starym Testamencie również jest fragment, w którym mowa jest o płaczu Boga nad Jerozolimą. Bóg rzekł do Jeremiasza: Oznajmisz im to słowo: Oczy moje wylewają łzy dzień i noc bez przerwy, bo wielki upadek dotknie Dziewicę, Córę mojego ludu, klęska bardzo wielka (Jr 14, 17). Zobaczmy, że Jerozolima była miastem, które niejeden raz odrzucało Boga. Bóg płakał, bo zagrożona była relacja między Nim a człowiekiem. On doskonale wie, że gdy człowiek dobrowolnie odwraca się od Niego, zwraca się w stronę śmierci. Bóg płakał, bo robił wszystko, co mógł, by człowieka zwrócić ku sobie, zabiegał o niego, zapewniał o swojej miłości i wierności, troszczył się, napominał na wszystkie sposoby, w końcu zesłał swojego Syna, a człowiek mimo tego wszystkiego Boga odrzucił. To jest właśnie dramat Boga. Ale także dramat człowieka. Św. Franciszek z Asyżu tak się przejął tą prawdą, że chodził od jednej wsi do drugiej i wołał „Miłość nie jest kochana! Miłość nie jest kochana!” Bóg jest Miłością, a my nie pozwalamy Bogu, by nas kochał, nie odpowiadamy na Jego miłość. Nasze serca są obojętne i zimne, nic nas już nie wzrusza. Jeśli odkrywasz w sobie taki stan, nie załamuj się, jest dla ciebie ratunek. Św. Klemens daje konkretną radę: „Spójrzmy na Krew Chrystusa i przekonajmy się, jak jest drogocenna dla Jego Boga i Ojca; przelana dla naszego zbawienia, przyniosła całemu światu łaskę skruchy”. Przyniesie tę łaskę także tobie, tylko patrz na Jezusa.

Dlatego błogosławieni ci, którzy doświadczają smutku z powodu własnych grzechów. Nie rozpaczy Judasza, ale smutku i żalu Piotra, który płakał nie tylko nad własnym grzechem, ale także nad tym, że nie potrafił Jezusowi odpowiedzieć miłością na miłość. W sytuacjach naszego wplątania się w niewolę grzechu, łzy bywają pierwszym sygnałem chęci zmiany i drogą ku nawróceniu. Ból serca i smutek, gdy odkrywamy, że sami nie potrafimy wyjść ze swojej sytuacji zła, że źle nam jest bez Niego, przyprowadzają nas z powrotem do Ojca, do zdroju Jego Miłosierdzia. A Ojciec tylko na to czeka, wychodzi naprzeciw i otwiera ramiona, by przygarnąć do serca swoje zagubione dziecko.

Zastanów się przez chwilę… Czy nie lekceważysz grzechu? Czy twoje serce nie jest zamknięte na Bożą łaskę? Jak traktujesz Sakrament Pojednania? Co cię tam przyprowadza? Żal, że ciągle nie jesteś doskonały, czy smutek i skrucha z powodu odejścia od Ojca oraz pragnienie spotkania z Jego Miłosierdziem? Czy płakałeś kiedyś nad Bogiem, który nieustannie obdarza cię miłością, a nie jest przez ciebie wystarczająco kochany?

2. Smutek, który wynika z trudu życia na ziemi i ze związanego z nim cierpienia

Jezus nie bał się płakać przy grobie Łazarza, a przecież wiedział, że za chwilę objawi swoją chwałę, a Łazarz wyjdzie z grobu i powróci do życia. Mógł przecież powiedzieć: nie ma, co płakać, zaraz sami zobaczycie! Mógł, ale chciał wejść w głębiny ludzkiego bólu, nie ominął ich, chciał do końca spotkać się z tym, co ludzkie. Choć zaraz ma dokonać cudu, razem z opłakującymi śmierć Łazarza wchodzi w otchłań ich cierpienia.

Płacz czyni człowieka w pewnym sensie bezbronnym, zdanym na łaskę przyjęcia lub odrzucenia, płaczącego łatwo jest zranić. Jezus w Ewangeliach do osób płaczących odnosi się zawsze z wielkim szacunkiem, delikatnością i miłością. Wielokrotnie objawia swoje współczucie i wzruszenie. Lituje się nad wszystkimi, którzy cierpią.

Nie da się uniknąć smutku i cierpienia żyjąc na ziemi. Zdarza się, że spadają na nas lub na tych, których kochamy, sytuacje bardzo trudne, przerastające nas: choroba, śmierć kogoś bliskiego, doświadczenie krzywdy. Bóg zna serce człowieka, nie wymaga od niego, by w takich chwilach śmiał się i świętował. W Psalmie 56 możemy zobaczyć piękny obraz Boga, który mnie osobiście bardzo porusza: Ty zapisałeś moje życie tułacze; przechowałeś łzy moje w swoim bukłaku: czyż nie są spisane w Twej księdze? (Ps 56, 9) Bóg, ukazuje się tu jako Ten, który zna każdą moją łzę, każdą zbiera i przechowuje, dla Boga moje łzy nie są obojętne, wręcz przeciwnie – są tak cenne jak najpiękniejsze szlachetne kamienie. Ten, który płacze, przyciąga do siebie swojego Obrońcę. Bóg wielokrotnie podkreśla, że On sam staje w obronie tych, którzy cierpią, którym dzieje się krzywda. Więcej, On sam zechciał podzielić ich los i w Jezusie wziął na siebie wszystkie cierpienia ludzkości, zechciał wziąć je na siebie, by żaden człowiek nie czuł się w swoim cierpieniu samotny. Niezależnie od tego, przez co przechodzisz, Jezus już przeszedł to przed tobą i jest z tobą właśnie w tym trudnym i bolesnym doświadczeniu. On jest Emmanuelem –Bogiem z nami. To właśnie On jest twoim Szczęściem w nieszczęściu. To jest Dobra Nowina.

Dlatego, gdy uwiera cię krzywda i niesprawiedliwość, gdy twoje serce jest wrażliwe na zło, które dotyka ciebie lub człowieka, który jest obok – jesteś błogosławiony. Jesteś błogosławiony, bo nie grozi ci, że Bóg zarzuci ci obojętność wobec cierpienia i zła (por. przypowieść o bogaczu i Łazarzu – Łk 16, 19-31). Jesteś błogosławiony, bo właśnie do ciebie skierowany jest Duch Pocieszyciel, który rozlewa w sercu nadzieję i daje zapewnienie, że przyjdzie taki czas, że Bóg usunie wszelkie cierpienie, naprawi wszelką krzywdę i niesprawiedliwość, że otrze wszelką łzę z oczu tych, którzy Mu zaufali. Zło przeminie, a smutek przemieni się w radość. Może już niedługo, szybciej niż myślisz. Ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Postępując naprzód wśród płaczu, niosąc ziarno na zasiew: z powrotem przychodzą wśród radości, przynosząc swoje snopy (Ps 126, 5n).

Co robisz, gdy spotyka cię zło, niesprawiedliwość i krzywda? Gdzie szukasz ratunku? Przed kim się żalisz? Czy zwracasz swe serce do Jezusa? Czy wierzysz, że On jest z tobą? Czy znajdujesz radość w Bożych obietnicach, wierząc, że nie zawsze tak będzie, że Bóg rzeczywiście kiedyś otrze łzy z twoich oczu? Czy twoje serce jest współczujące, jak Serce Jezusa?

s. Martyna Kułak CSA

Źródło zdjęcia w nagłówku


Podziel się na:
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Grono.net
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Śledzik